O morzach, statkach i piratach

Najbliższe wycieczki:

Nowy tydzień - nowa wiedza! Dziś mamy kilka ciekawostek. Tradycyjnie - o morzach, jachtach i żaglach. Z dobrym poniedziałkiem, przyjaciele! Chodźmy!
 

Prowadzić swój statek przez wiatr i falę, mocno trzymać ster w rękach i wydawać instrukcje załodze - czym nie idealne życie, prawda? Wiele osób doszło do takiego wniosku, odkąd morza i oceany zaczęły bruździć statki o różnych kształtach, rozmiarach, a nawet kolorach.
 

Morze zapraszało wielu do długich podróży do niezbadanych wybrzeży. I rzeczywiście każdego dnia - nowe kraje, nowi ludzie, nowe jedzenie, kultura, tradycje. Krajobraz ciągle się zmienia, wydarzenia, świt, ciepły powiew w twarz, świeża ryba na obiad, niekończące się niebo z miliardem gwiazd - kompletny romans. Może się wydawać, ale nie.
 

Nie zapominajmy, że teraz żeglarstwo stało się znacznie mniej ryzykownym zajęciem - piratów prawie nie ma, łodzie wyposażone są w urządzenia nawigacyjne z mapami, na których obraz brzegu odpowiada rzeczywistości. Na pokładzie pojawiły się flagi sygnałowe, znaki i światła; do dyspozycji współczesnego sternika - sonar, autopilot i inne narzędzia ułatwiające życie. Nie trzeba dodawać, że wcześniej podczas sztormu marynarze musieli tylko trzymać się czegoś mocnego i modlić się do Neptuna, Posejdona lub kogoś innego, aby statek nie zszedł na dno. Teraz łodzie zaprojektowano tak, aby dość pewnie wytrzymałe działanie żywiołów. Ale nawet w sytuacji awaryjnej sygnał o niebezpieczeństwie najprawdopodobniej odbierze tak wiele statków, helikopterów, stacji brzegowych i innych możliwych ratowników, że trzeba zrobić więcej, aby powstrzymać ich przed udzieleniem pomocy. Ogólnie, nawigacja stała się o wiele bardziej dostępną formą transportu, a co za tym idzie - i rekreacji.
 

Tak, kiedyś wszystko było znacznie bardziej skomplikowane, trudno się z tym kłócić. Same piraci są coś warci - prawdopodobnie zajmowały się tym wszystkie plemiona przybrzeżne, które opanowały wiosło i żeglarstwo. Niektórzy byli, powiedzmy, utajonymi piratami - zabierali część towarów lub pieniędzy na zasadzie dobrowolno-przymusowej, wprowadzając coś podobnego do opłaty tranzytowej. Na przykład miasto Tarifa niedaleko Gibraltaru słynęło z tego, że tutaj Arabowie nakładali podatek na wszystkie statki przepływające przez cieśninę, w zależności od jakości i ilości ładunku. Wyobraź sobie, że nawet wymyślili specjalne tabele, zgodnie z którymi wysyłali cudzą własność do siebie. Opłaty te stały się tak zakorzenione i powszechne, że tablice opłat drogowych zaczęły być używane w innych krajach, a słowo „taryfa” nabrało znaczenia, do którego jesteśmy przyzwyczajeni dzisiaj.
 

W przeciwieństwie do utajonych piratów, otwarci lub, jak mówią, jawni piraci zachowywali się znacznie gorzej: zabijali, palili, niszczyli, rabowali i przyprawiali o ból głowy całą flotę handlową. Jest całkiem logiczne, że ci ostatni też nie byli świętymi - przez długi czas granica między kupcem a piratem była bardzo, bardzo niewyraźna: ludzie handlowali tylko tam, gdzie nie mieli siły lub pomysłowości, by rabować i schwytać.
 

Szczególnie pod tym względem odnieśli sukces legendarni Fenicjanie, którzy przerażali nie tylko żeglarzy, ale także zwykłych mieszkańców nadmorskich osad.
 

Na długo przed naszą erą piractwo zaczęło tak bardzo obciążać społeczeństwo, że odwołując się do rozwoju więzi handlowych i prawnych, narody uznały ten bandytyzm za jedno z najpoważniejszych przestępstw i wspólnie próbowały z nim walczyć. Okazało się, szczerze mówiąc, z różnym powodzeniem. No i jak? Wizerunek pirata był tak romantyczny, że dzieci nie chciały sprzedawać lodów, ale rabować statki i wysyłać swoje załogi do karmienia ryb. Rum, złoto, kobiety - czemu chłopak może się oprzeć?


Ogólnie kwitło piractwo. Kiedyś nawet młody Cezar został przez nich schwytany. Legendy mówią, że piraci poprosili o 620 kg srebra za jego głowę, na co Julius obraził się i poprosił o podwyższenie ceny do co najmniej półtora tony, jak mówią, 620 kg - za mało, a nawet prawie wstyd.
 

Podczas gdy posłańcy zbierali okup, Cezarowi udało się zdobyć autorytet w rabusiów, pisał wiersze, grał z nimi w kości i brał udział w konkursach. Przez cały ten czas Guy ostrzegał, że jego stosunki z najeźdźcami są wyraźnie nieprzyjazne i każdy pirat zostanie ranny, gdy tylko Julius będzie wolny.
 

Tak ogólnie i okazało się. Przyniesiono okup, Cezar wrócił do domu, zebrał małą flotę, wrócił na wyspę, na której był przetrzymywany, rozstrzelał wszystkich, kogo udało się złapać (Wyspa Pharmaconisi jest dość mała, więc wszyscy zostali złapani), a nawet trochę poprawił swój stan, ponieważ nie tylko zwrócił okup za siebie i zabrał to, co mieli piraci.
 

Ogólnie rzecz biorąc, z Cezarem okazało się to zabawne. W tym samym czasie na kontynencie życie toczyło się pełną parą - wojny domowe w starożytnym Rzymie z powodzeniem obróciły się w ręce piratów - wtedy nawet król Pontu Dionizos zawarł sojusz z cylickimi rabusiami morskimi skierowanymi przeciwko Rzymowi. Rozkoszując się własną mocą, udało im się zaatakować nawet rzymski port Ostia.
 

Starożytni Rzymianie byli tak zmęczeni tym wszystkim, że w pewnym momencie polecili dowódcy Gnejuszowi Pompejuszowi przywrócić porządek. Długo nie myślał, wziął pięćset statków, podzielił region Morza Śródziemnego na kilka segmentów i wysłał do każdego eskadrę. Plotka głosi, że piraci nie otrzymali jeszcze tak czarujących kopnięć – ich liczba gwałtownie spadła i zbliżyła się do upragnionego zera w zaledwie trzy miesiące.
 

Niestety cisza nie trwała długo: kolejna fala wojen domowych, zabójstwo Cezara, niepokoje ludowe – wszystko to doprowadziło do odrodzenia piractwa. Na czele złodziei, jak myślisz, kto? Pabam! Syn Pompejusza! Ten, który na krótko przed tym piractwem na Morzu Śródziemnym został wykorzeniony.
 

Wraz z nadejściem okresu, który można określić mianem „naszej ery” – piractwo albo nabrało rozpędu, albo trafiło do piekła. Pojawiały się jedno po drugim imiona i definicje - piraci berberyjscy, korsarze, filibusterzy, hajdukowie i inni. Niektórzy z nich byli wyjęci spod prawa w dowolnym kraju, niektórzy byli licencjonowanymi łowcami „tituszki”.
 

Piractwo kwitło na całej planecie - od Jamajki po Somalię. Statki stały się lepsze, silniejsze, wzrosła wartość ich ładunku, a także ich pojemność. Każdy nowy statek stawał się coraz bardziej łakomym kąskiem dla wszelkiego rodzaju przestępców.
 

Przed nami złoty wiek piractwa i falujący na wietrze Jolly Roger. Być może w kolejnych numerach naszego felietonu opowiemy o nich. Pozostań w kontakcie i nie zapomnij o podróży! Co więcej, prawie nie ma już piratów.

Najbliższe wycieczki:

28152 ₴ 690 €

Wycieczka autorska "Niezbadana Turcja"

01.10 - 08.10.2022

28152 ₴ 690 €

Wycieczka autorska "Niezbadana Turcja"

08.10 - 15.10.2022