Cybernetyka i żeglarstwo
Najbliższe wycieczki:
Czy wiesz, że w czasach, gdy statki dopiero zaczynały orać przestrzenie mórz i oceanów, niewolnicy byli główną siłą napędową? Oczywiście, wiesz, rozmawialiśmy o tym wiele razy wcześniej.
Ale tu ciekawostka - nadzorcy obserwowali niewolników przykutych do statku. A ich działania z kolei koordynował starszy oficer, którego Grecy nazywali cybernetos. To stąd „wyrastają nogi” nauki o zarządzaniu – cybernetyki. Ciekawe, prawda?
Pomimo tego, że słowo „cybernetyka” wydaje nam się bardzo nowoczesne i kojarzy się z przełomami naukowymi i technicznymi, „nogi rosną” nie do końca stamtąd.
Wspomniany wyżej cybernetos był jedną z głównych osób na statku – zarządzając triremą, jednostkami i otrzymanymi do dyspozycji zasobami, jego zadaniem było ułożenie i rozwiązanie tego równania, wymuszenie przemieszczenia się mechanizmu z punktu A do punktu B, jak mówią, wszelkimi dostępnymi środkami.
Wieki później słowo „cybernetyka” pojawiło się ponownie, gdy wielki francuski fizyk i matematyk André-Marie Ampère wspomniał o nim w swoim traktacie „Esej o filozofii nauk”. Tak ochrzczono naukę o rządzie.
A jeszcze później – w 1948 roku – za sugestią Norberta Wienera, twórcy teorii sztucznej inteligencji, słowo to zamieniło się w termin samowystarczalny i zaczęło oznaczać naukę o ogólnych prawach sterowania i procesów przekazywania informacji w maszynach, żywych organizmach i społeczeństwie.
Przypomnijmy, że nauka ta koncentruje się na tym, jak cokolwiek cyfrowe, mechaniczne lub biologiczne przetwarza informacje, reaguje na nie i zmienia się lub może zostać zmienione, aby lepiej wykonywać dwa pierwsze zadania. Czy rozumiesz? Nie tylko kontrola nad realizacją, ale także wprowadzenie pewnych zmian, aby reakcja na otrzymane informacje była inna.
To właśnie robił cybernetos na triremie - monitorował sytuację na statku i wprowadzał w niej poprawki w celu zwiększenia wydajności: gdy niewolnik "wypalił się w pracy" - natychmiast zastępował go inny; gdy ktoś zaczął jęczeć, dostał knebel w usta lub bat wzdłuż kręgosłupa; kiedy pojawił się ślad zamieszek, wszyscy beznadziejni szli nakarmić rekiny; gdy trzeba było szybciej wiosłować, kazał rozdawać kawałek chleba maczanego w winie. Ogólnie miał wiele zmartwień, ale wszystkie dążyły do tego samego celu - wzbogacenia (lub ochrony majątku) właściciela, nie biorąc pod uwagę materiałów eksploatacyjnych, którymi byli ludzie.
Bardzo podobny do wielu nowoczesnych państw i krajów, prawda? Można nawet robić paralele, ale nie zrobimy tego. Dodamy jeszcze jeden interesujący fakt - czy wiesz, jak później nazwano cybernetos? Gubernator!